Niech żyją szwaczki, prezes na taczki!

Ponad 100 osób wzięło udział w pikiecie pod siedzibą myślenickiej firmy odzieżowej Trend Fashion w dniu 23 września br. Protestujący domagali się poszanowania praw pracowniczych, przywrócenia do pracy 8 zwolnionych pracownic oraz podwyżek płac.

Przy wtórze gwizdów i trąbek, skandując hasła „Niech żyją szwaczki, prezes na taczki”, „Prezes do roboty za 1300 złotych” oraz „Jesteśmy z Wami” przedstawiciele „Solidarności” z całej Małopolski wyrażali poparcie dla pracowników firmy, którzy od ponad roku prowadzą spór z pracodawcą. Nawet starania ministerialnego mediatora nie przyniosły rezultatu.
Sytuacja zaostrzyła się w lipcu br., gdy zdeterminowani pracownicy zorganizowali dwugodzinny strajk ostrzegawczy, po którym pracodawca zwolnił osiem pracownic biorących w nim udział.

Pikieta „Solidarności” rozpoczęła się we wtorek, 23 września br. o godzinie 13, na kilkadziesiąt minut przez końcem pracy pracowników na hali. Na transparentach zebranych widniały hasła: „W upale harujemy - urlopów latem nie dostajemy”, „Żądamy podwyżek - wyższych wynagrodzeń”, „Żądamy przywrócenia 8 zwolnionych pracownic”, czy „Ciężka praca - głodowa płaca. Dosyć wyzysku i zastraszania”.

Głos zabrali m.in. Wojciech Grzeszek, szef Małopolskiej „Solidarności” oraz Władysław Kielian, przewodniczący KRH przy ArcelorMittal Poland w Krakowie, którzy stwierdzili, że nie będzie nigdy zgody „Solidarności” na to, aby pracodawcy dorabiali się na ludzkiej krzywdzie i nie zapewniali godziwych warunków pracy i płacy. Szwaczki np. pracują w 40-stopniowych upałach, bo w halach nie ma klimatyzacji. Podejmowane przez Komisję Zakładową „Solidarności” pod przewodnictwem Marioli Łuckiej próby podniesienia płacy o 100 zł, zakończyły się propozycją pracodawcy, by pracownicy zwiększyli w zmian za 50 zł swoją wydajność (która już dziś jest wyśrubowana) o 10%. W praktyce oznaczałoby, że każdy pracownik musiałby dziennie pracować o ok. 1 godzinę dłużej, by wyrobić nową normę. Na taką „propozycję” szwaczki nie chciały się oczywiście zgodzić.

Atmosfera w zakładzie jest przygnębiająca a ludzie zastraszani. Widoczny jest brak jakiejkolwiek chęci zrozumienia i porozumienia ze strony pracodawcy. Widać to było o godz. 14:00, gdy drzwi zakładu otworzyły się i zaczęły nimi wychodzić pracujące tam panie: w ciszy, ze spuszczonymi głowami przechodziły wśród pikietujących. Część z nich szeptem dziękowała, ale widać, że starały się nie zatrzymywać i jak najszybciej przejść do autokarów, które były podstawione pod zakład pracy. Pośpiech był zrozumiały, bo jak się okazało na tablicy ogłoszeń w firmie pojawił się komunikat informujący, że w przypadku gdy pracownicy w dn. 23 września nie skorzystają z organizowanego przez pracodawcę transportu, to dowóz pracowników zostanie zlikwidowany. W praktyce zatem dołączenie do pikietujących narażało pracowników na kolejne szykany.

Przewodnicząca „Solidarności” w Trend Fashion nie mogła wziąć udziału w pikiecie, gdyż rano w dniu protestu została skierowana do pracy na hali produkcyjnej.
Pikietujący chcieli wręczyć pracodawcy petycję, przygotowaną przez Małopolską „Solidarność”, w której domagano się natychmiastowego przywrócenia do pracy zwolnionych pracownic, podniesienia wynagrodzeń pracowników, poszanowania praw pracowników oraz podjęcia dialogu z pracownikami. Niestety drzwi zakładu były zamknięte, a nikt z zarządu nie chciał spotkać się z pikietującymi. Podobny los spotkał także licznie przybyłych dziennikarzy, którzy chcieli porozmawiać z zarządem firmy o sytuacji w zakładzie i stawianych przez pracownikach zarzutach. Przez telefon przedstawiciele mediów usłyszeli, że żaden z członków zarządu firmy nie będzie do ich dyspozycji.

Ostatecznie petycja została umieszczona na taczkach, które symbolicznie zostawiono pod drzwiami Trend Fashion.

Organizator pikiety z ramienia Małopolskiej „Solidarności”, Wojciech Tomal, dziękował wszystkim, którzy przyjechali wesprzeć szwaczki oraz poinformował, że będą prowadzone dalsze działania mające na celu poprawę sytuacji w zakładzie. Sprawa została przekazana do sądu arbitrażowego i będzie przez Region Małopolski NSZZ „Solidarność” monitorowana na bieżąco.

W pikiecie wzięli udział m.in. przedstawiciele „Solidarności” z ArcelorMittal Poland, Pracowników Poczty Polskiej w Krakowie, Wawelu S.A., Tele-Foniki Kraków, TRI Poland Wolbrom, ZG Janina, Stalproduktu z Bochni, Oświaty z Chrzanowa, Służby Zdrowia z Myślenic i Tarnowa, oraz przedstawiciele innych zakładów pracy z Tarnowa, Gorlic, Wadowic, Nowego Sącza, Dębicy, Oświęcimia. Nie zabrakło również przedstawicieli Zarządu Regionu Małopolskiego NSZZ „Solidarność” oraz mieszkańców Myślenic.