Droga do wolnych niedziel

„Na tę chwilę czekaliśmy długo. Milion dwieście tys. pracujących w handlu czekało na ten moment. Jestem bardzo wzruszony, że w tak uroczystej formule złożył Pan podpis, Panie Prezydencie” – mówił nie kryjąc wzruszenia Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda.

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni została podpisana przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Zgodnie z jej zapisami, w 2018 roku dwie niedziele w miesiącu będą wolnymi od handlu. Od przyszłego roku zakupy będzie można zrobić już tylko w jedną niedzielę w miesiącu. Z kolei w 2020 r. wejdzie w życie całkowity zakaz handlu w tym dniu.

Piotr Duda przypomniał zebranym w Pałacu Prezydenckim, że to trzeci obywatelski projekt
w przeciągu 28 lat, który przeszedł całą procedurę legislacyjną: od zawiązania komitetu i zebranie podpisów poprzez drogę parlamentarną, aż do podpisu prezydenta. Przewodniczący KK zaznaczył, że we wszystkich trzech projektach uczestniczyła „Solidarność”. Gdyby nie upór związku, nie udałoby się wprowadzić ograniczenia handlu w niedzielę. Jak do tego doszło?

Niedziela – najstarsze przykazanie socjalne świata

„Zachowanie świątecznego charakteru niedzieli dla dobra rodziny i społeczeństwa, jako dnia wolnego od pracy poprzez prawne uregulowanie czasu pracy handlu w niedziele oraz doprowadzenie do zapisu konstytucyjnego określającego niedziele jako dzień wolny od pracy” – to zdanie i zarazem zadanie zjednoczyło wiele osób. W 2008 roku z inicjatywy Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” odbyła się konferencja „Wygrajmy niedziele”, której dobrym duchem stała się prof. Aniela Dylus, politolog Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. „Wolna od pracy niedziela bywa niekiedy określana najstarszym przykazaniem socjalnym świata” – te słowa prof. Dylus nie mogły przejść bez echa, zwłaszcza wśród związkowców. Zostało zawiązane „Przymierze na rzecz wolnej niedzieli”, w skład którego weszło wiele instytucji, organizacji i stowarzyszeń. Machina poszła w ruch.

Załatwmy to na poziomie lokalnym

„Wstępny projekt uchwały o ograniczeniu handlu przygotowaliśmy już w 2011 roku” – opowiada Kazimierz Kubrak, ówczesny przewodniczący Sekcji Pracowników Handlu Małopolskiej „Solidarności.” – „Był grudzień, więc skupiliśmy się na ograniczeniu czasu pracy w Wigilię do godz. 13.00. Wiadomo, w handlu zatrudnionych jest więcej kobiet, dlatego w uzasadnieniu napisaliśmy, że mają one przecież prawo do godnego obchodzenia Wigilii w gronie rodziny.”

„W 2013 r. poszliśmy dalej, przygotowaliśmy projekt uchwały, który przewidywał skrócenie godzin pracy wszystkich placówek handlowych w Wigilię oraz w Wielki Piątek do godz. 12:00. Pod konsultacje trafił również pomysł skrócenia godzin otwarcia placówek handlowych także w niedziele. Mieliśmy wielkie wsparcie naszego Regionu. Przewodniczący Małopolskiej „Solidarności” Wojtek Grzeszek zorganizował nam spotkanie z radnymi Rady Miasta Krakowa, dzięki temu mogliśmy przekonać ich do naszych racji, a co za tym idzie wnieść projekt uchwały pod obrady Rady Miasta. Bo przecież to ona ma kompetencje do określania czasu pracy placówek handlu detalicznego i usług na rzecz handlu” – tłumaczy Kubrak. Miasto zorganizowało konsultacje społeczne, odbyła się też debata zorganizowana przez Region. „Byliśmy wtedy tak blisko” – żałuje Kazimierz Kubrak. – „Podjęliśmy jednak działania, które miała zakończyć Ustawa Sejmowa w tym temacie.”

Ponad pół miliona podpisów

„Zakaz handlu w niedzielę doprowadzi do zwolnienia 20 proc. pracowników hipermarketów” – straszyli przedstawiciele Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Argument o spadku obrotów, a co za tym idzie zwolnień pracowników okazał się nieprawdziwy. „W wielu supermarketach ilość zatrudnionych osób jest nieproporcjonalna w stosunku do potrzeb klientów, co widać choćby po ogromnych kolejkach i biegających z wywieszonymi językami pracownikach sklepu” – odpowiadali klienci.

Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” nie dał za wygraną i zainicjował obywatelski projekt ustawy, który zyskał poparcie różnych środowisk. Ponad pół miliona Polaków podpisało się pod projektem ograniczającym handel w niedziele. W akcję zbierania podpisów zaangażowało się wiele osób i instytucji. Kościół przypominał wiernym po co Bóg stworzył niedzielę i jak ważna jest rola rodziny w budowaniu pełnowartościowego społeczeństwa. Nie mogło zabraknąć równie ważnego argumentu o solidarności społecznej. Przy odrobinie empatii nasuwało się pytanie – czy można postawić znak równości między możliwością zakupów w niedzielę a czasem poświęconym dzieciom i najbliższym?

To właśnie teraz jest ten czas!

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie składali deklaracje ustanowienia wolnych niedziel w handlu. Solidarność liczyła, że nie będą to jedynie przedwyborcze obietnice. Szło jak po grudzie. Zwolennicy wolnych niedziel nie dawali jednak za wygraną.

Z początkiem września 2016 roku listy z ponad 500 tys. podpisów zostały przekazane na ręce Marszałka Senatu i ... ugrzęzły w szufladzie. „To już ponad 45 niedziel, których rodziny nie miały szansy spędzić razem ze sobą. Każdy kolejny tydzień zwłoki to osłabione relacje, które będzie szalenie trudno odbudowywać. Dzieci już o rok starsze, o rok uboższe w doświadczenie przeżywania relacji z bliskimi! To teraz jest ten czas, aby wesprzeć rodziny potrzebujące naszego wspólnego i powszechnego głosu” – przekonywała w petycji skierowanej do Marszałka Kuchcińskiego „Misja Gabriela”, która zajmuje się formacją i wychowaniem młodzieży w duchu katolickim.

„To nieludzkie i sprzeczne z duchem porozumień sierpniowych, na które tak chętnie wielu polityków Zjednoczonej Prawicy się powołuje. Choć warto pamiętać, że wtedy postulowano o wolne soboty, a dzisiaj musimy walczyć o wolne niedziele” – przypominała podczas zjazdu w Wieliczce Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” w specjalnym oświadczeniu. Jeden z sondaży (Kantar Public dla Polskiego Radia 24 z listopada 2017 r.) pokazał, że dla 76 proc. Polaków wprowadzenie ograniczeń w handlu w niedziele nie stanowiłoby problemu. Również fachowcy od ekonomii podawali rzeczowe argumenty za ograniczeniem handlu. Skąd więc ta histeria w mediach? „Głosy sprzeciwu w tej kwestii pochodzą nie od obywateli, ale od potężnego lobby wielkich sieci handlowych” – odpowiada Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”.

Przywracamy normalność

24 listopada 2017 r. Sejm uchwalił ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele. Nie obyło się bez zgrzytów, „Solidarność” do końca prowadziła dialog – z rządem, na komisjach sejmowych. Doszło do kompromisu, którego efektem jest niepełny zakaz handlu w niedziele. Dopiero za dwa lata wejdzie w życie całkowity zakaz, o który walczyła „Solidarność”. Solidarność Polaków wygrała z ekonomizacją naszego społeczeństwa. Pod koniec stycznia br. Prezydent Andrzej Duda mógł wreszcie podpisać Ustawę. Według niego „przywraca ona normalność i jest faktycznym pokazaniem wewnątrzspołecznej, polskiej solidarności”.

„Wierzę, że w ten sposób przywracamy normalność, że po prostu przyzwyczaimy się do tego – tak jak jest w innych krajach Unii Europejskiej, np. w Niemczech czy Austrii – że po prostu sklepy są w niedzielę zamknięte. Nie handluje się w niedzielę w wielkich i średnich sklepach. Małe sklepiki prowadzone przez rodziny, przez indywidualnych właścicieli będą mogły funkcjonować, jeżeli oni sami będą tę działalność prowadzili, jeżeli taka będzie ich wola. Natomiast tam, gdzie pracownicy są zatrudniani w handlu - tam niedziela ma być dniem wolnym od pracy, tak aby mogli oni spędzić czas z rodziną” – mówił Prezydent.

Na podpisanej ustawie nie kończy się jednak rola „Solidarności”. Piotr Duda już zapowiedział, że związek przyjrzy się przepisom kodeksu pracy, które dotyczą pracy w niedziele i święta. I zadba o to, żeby pracodawcy nie mogli obchodzić ustawowych ograniczeń. „Przeprowadzimy przegląd przepisów kodeksu pracy dotyczących pracy w niedziele i święta. Obecnie są one nadużywane (...) Chodzi o to, aby w niedziele swoje obowiązki wykonywały jedynie osoby, których praca jest niezbędna” – stwierdził Duda w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”.

 

Agnieszka Masłowska